top

logo




Losowe zdjęcie

Budowlani Volley Toruń

 

Facebook


 

 

 

 

 

 

 

 



Horror bez happy - endu
czwartek, 23 kwietnia 2015 13:52

Piąty mecz rywalizacji półfinałowej I ligi kobiet w Toruniu znów dostarczył niesamowitych emocji. W decydującym meczu siatkarki Budowlanych Voley Toruń prowadziły już 2:1, jednak ŁKS Łódź po raz kolejny w tym sezonie pokazał, że jest mistrzowsko rozgrywa tie-breaka i.... awansował do finału.

 

Mecz rozpoczął się dla naszej drużyny najgorzej jak mógł. Nie dość, że po słabym początku torunianki przegrywały 1:4, to kontuzji nabawiła się najlepsza atakująca naszego zespołu, Sandra Szczygioł. Ból był tak duży, że zawodniczce od razu podano środki przeciwbólowe. O powrocie na boisko nie było jednak mowy. Zastąpiła ją Aleksandra Theis i od razu pokazała się z dobrej strony, zdobywając kilka punktów. Torunianki się uspokoiły i wyszły na kilkupunktowe prowadzenie. Przy stanie 24:19 zaczęły jednak popełniać błędy i po paru chwilach było już tylko 24:23. Na szczęście ostatnia piłka należała do podopiecznych Mariusza Soi i pierwszy set padł łupem Budowlanych.

 

Druga partia to przewaga ŁKS. Nie do zatrzymania była Katarzyna Jaszewska, a wtórowała jej Barbara Kubieniec oraz najbardziej doświadczona zawodniczka łodzianek, Agnieszka Wołoszyn. W efekcie, drugi set padł łupem gości. Trzecia część meczu to znów bardzo dobra gra Budowlanych. Zwycięstwo 25:16 nie pozostawiało złudzeń, kto w danej części gry był lepszy.

 

Czytaj całość

 

bottom